Thursday, 24 December 2015

Happy Holidays from a different kind of family

image
ver 2.0

You with the sad eyes
Don’t be discouraged
Oh I realize
It’s hard to take courage
In a world full of people
You can lose sight of it all
And the darkness inside you
Can make you feel so small
But I see your true colors
Shining through
I see your true colors
And that’s why I love you
So don’t be afraid to let them show
Your true colors
True colors are beautiful,
Like a rainbow
(Cyndi Lauper)

 

image
ver 1.0

 

Saturday, 11 July 2015

Trail Thirst, Nine.

Miałaś, chamko, srebrne koty,
miałaś, chamko, srebrne futra:
koty twój mąż niesie,
futro huka po-morskim lesie,
ostał ci się ino srebrny macbook pro 13/2.9/8/512,
ostał ci się ino srebrny macbook pro 13/2.9/8/512.
Z długim mocnym sznurem.

(tu kiedyś będą hipstamatiki)

Sunday, 26 January 2014

Wichrologia śniegu – badania terenowe

2014-01-26, 3:32-4:31 PM CET. Gdynia, northern Poland.

Dziś chodziłam po wodzie! Fale, chociaż w kształcie fal, to nie szumiały, a chrupały i chrzęściły pod butami; woda w stanie płynnym zaczyna się dopiero ponad sto metrów od plaży, za basenem przystani jachtowej. Na przejmującym mrozie i w szalejącym wietrze mewy mają się świetnie – zdaje się, że im silniejszy podmuch, tym więcej ich podrywa się do lotu i tym wyżej latają. Łabędzie, w tych warunkach wzbijając się w powietrze, wyglądają na ciężkie i nieomal nieporadne. Przypominają te pustynne kuliste krzaki, toczone niewidzialną siłą i co chwilę osiadające w jakimś dołku (w przypadku ptaków jest to jedna z wielu górek ptasiej karmy). Na przystani jachtowej osobliwa muzyka: linki w tanecznym transie klapiące o maszty, a w tle wicher szlifuje plandeki ziarnistym śniegiem:
 


 
20140126_0149

20140126_0150

20140126_0151

20140126_0152

20140126_0153

20140126_0154

20140126_0155

20140126_0156

20140126_0157

20140126_0158

20140126_0159

20140126_0162

20140126_0163

20140126_0164

20140126_0165

20140126_0166

20140126_0167

20140126_0168

20140126_0169

20140126_0170

20140126_0171

20140126_0172

20140126_0173

20140126_0174

20140126_0175

20140126_0176

20140126_0177

20140126_0178

20140126_0179

20140126_0180

20140126_0181

20140126_0182

20140126_0183

20140126_0184

Tuesday, 17 December 2013

Baby blanket z Kotem w worku

Mimo wszystkich minusów (a było ich sporo, choć dotyczyły tylko naszego mieszkania), jest tu świątecznie (KEN ozdobiony, sklepy i kafejki też) i ceny świąteczne (zdaję sobie sprawę z zaistniałej w tym miejscu pauperyzacji i laicyzacji jedynej słusznej tradycji językowej Polskich Świąt Bożego Narodzenia). Z paniami w sklepie tym z łóżkami i poduszkami (no, wiesz, nie pamiętam nazwy) pogadałam chwilę o ich kotach i o naszych i o tym, jak to psiary zmieniają się w kociary pod wpływem swoich futer (niezwykłych i wyjątkowych, jak wszystkie koty), o różnicach w kontakcie z psem a z kotem (na korzyść kota oczywiście), potem wymiana życzeń i obopólne zadowolenie handlowe. (Nie wspominałam już, aby nie burzyć tej świąteczniej zgody, że nasze kociuszki są wyjątkowe nawet jak na koty, bo nasze kociuszki są wypełnione truskaweczkami z bitą śmietaną i cukrem, między innymi dlatego są najsłodszymi kociuszkami w tej części galaktyki.)

Ach, bo kupiłam puchatkom Baby Blanket sztuk 2! ;)

Szłam sobie objuczona jak alpaka – wełna alpak jest lepsza od wełny owczej (nie mówiąc o oślej), więc szłam objuczona właśnie tak: rundka po lokalnych błyszcząco-pachnąo-gwarno-obszernych przyjemnościach konsumpcyjnych; nie udaję, że lubię tylko cepelię, pkp i społem – inhalując atmosferę Warsaw City Metropolia Kabacka VS Odludnie Cicho i Ciemno Ale Zielono i Ptaki Śpiewają Nocami Czyli Miasto Dwustupięćdziesięciotysięczne Czyż To Nie Imponująca Liczba Czytaj Koniec Świata Gdzie Spędziłam Ostatnie Półroku i Było Fajnie Do Opadnięcia Ostatniego Pachnącego Rudego Liścia a Potem nie Pamiętam Zapadłam w Sen Zimowy Martwotę Umysłu Drętwość Ciała Śmierć Pragnień, aż tu nagle uwiodła mnie cena 19,90 w Szybie Sklepu Do Którego Nigdy Nie Wchodzę Bo Drożyzna a Łóżko i Tak Mam Lep-siej-sze! i Materac Też i Stelaż Też i Nawet Pościel a Koce Kupuję w Tesko KEN Najlepszym Markecie Świata. Cena nęcąca taniością w dobie misiów z Kolekcji Wypchanej Słomą Dlatego Droższych Bo Ekowintydż Sustainable Recyclable User Fr…ee, kto to kupuje, na na potęgę posępnego czerepu! Smutek spowodowany perspektywą wyjazdu gdziekolwiek (nawet do Dubaju) z Warszawskiego Sezamu Wygody i Bliskości Wszystkiego zabił mi klina (a pisząc to mam bardziej na myśli “zabił”, niż znaczenie zwrotu “zabić klina”). Przypominając sobie radę pani Chomik o przeciwdziałaniu smutku przez robienie sobie drobnych przyjemności oraz ogólne zasady mindfulnesu, podjęłam decyzję w ułamku sekundy. Pewnie pożałuję. Ale klin klinem i tego zwyczaju się trzymam, więc pomyślałam, że uczynię zadość mojej osobistej tradycji kupowania misiów tam, gdzie mi fajnie, a skąd wyjeżdżam. (Mój pierwszy miś o bogatej historii zaginięć i porwań ma ze 35 lat, jest miniaturowy i ma łapkę przyszytą przeze-mnie-kilkuletnią, a drugi ma kilkanaście lat, nosi zieloną sukienkę oraz imię po franciszkaninie-in-spe Piotrze, mojej pierwszej wielkiej platonicznej miłości. I na tym koniec kolekcji. A franciszkanin Piotr ma dziś żonę i trzy córki, wygóglałam.)

Czas wracać z beniowskich perygrynacji (język mi się też rozwiązał, świątecznie, ale nie wiem: radość to, czy histeria). Zdecydowałam się wejść po tego pluszaka, a już w sklepie zobaczyłam coś jeszcze fajniejszego (i, no cóż, droższego): zwierzak wszyty w kocyk, o! to będzie misio-dla-mnie i kocyk-dla-kociuszków (wewnętrzny chochlik pisnął z wielkiej ekscytacji tym sprytnym pomysłem szalonym jak Weronika od Jarka Psikutasa). Te dwie pieczenie w ogniu jednych zakupów okazały się daniem z deserem: kocyk misiowy ma do kompletu kocyk niemisiowy, ale też milusi. Dwa kocyki! Dla naszych dwu kotów! Zrządzenie losu! W promocji (świątecznej oczywiście) nie 84 zł, tylko 40 :p BIORE!

I wzięłam:

20131217-221223.jpg

Co mi przypomniało futrzanego hultaja z lipca 2012:

20131217-221311.jpg