Grudzień 2010 — wrzesień 2011 (mało, bo częściej uczyłam się robić zdjęcia telefonem firmy owoc-sezonowy-bogaty-w-pektyny-dbające-o-jelita).
Grudzień 2010, Chmurka ogrzewa łapkę.
Czasem dobrze zostać Emcią i mieć w nosie głupawe rechoty ludzkie. Rozkład powierzchni ogrzewających musi być optymalny.
No takie prawie klasyczny portret.
Ezra zaszczycił T.
Panna Ciekawska na plecach T. zagląda do szafy (tak, przesuwane drzwi zaklejone duct tape!)
Latem Emtusia Pepitka nosi klapki...
...albo czeka w przedpokoju na T., aby mu oddać jego kapcie.
Tu jakiś kwietniowy ale wcale nie żart!
Odbitki, a własciwie negatyw i odbitka ;)
W maju bywa chłodno, ale to nie znaczy, że nie da się znaleźć plamy słońca!
Słodycz, sielanka, raik, brak mi słów.
Hot spot emciusiowy.
Lampa... no cóż. Ale świeci, a to najważniejsze!
T. z perspektywy swojego wzrostu wypatrzył sytuację, którą uwieczniłam dla potomnych z wysokości taboreta.
Ta sprytna kocica wciśnie się nawet między odsysacz do cyny i śrubokręt, jeśli pozwoli jej to być bliżej człowieka. (Dla niewtajemniczonych: w jej wzroku jest wyrzut, bo zamiast ją chołubić, robię hałas migawką).