Archive for December, 2008

Paski za kratkami

Tuesday, December 16th, 2008

Powiesiłam zasłony ponad trzy godziny temu, ale dopiero przed godziną zauważyłam, że jedna jest w pasy, a druga w kratę. Najlepsze jest to, że znamy się z obiema jak łyse konie (a raczej ślepe kobyły). Jeszcze lepsze jest to, że tą rewelacją wzorystyczną zaskoczyłam esemesowo moją mamę, która je kupowała w naszym ulubionym lumpeksie.

Laurka należy się mojemu supłowi neuronowemu, który dawno temu zauważył różnicę, bo kiedy prosiłam przez telefon o przesłanie mi tych zasłon, nie byłam pewna ich wzoru. Obie są w pastelowych kolorach. Nie takich soczyście świeżych, ale przydymionych, ołowiowych. I na obu wzdłuż biegną grube pasy: złamanej bieli a może écru, spranego błękitu pruskiego i spłowiałego błękitu królewskiego, który właściwie mógłby udawać drugą młodość popielatego gołębia — przetykane cieniutkimi paskami oliwkowego khaki i zwiędniętej marchewki. Te szaro-niebiesko-białe tworzą motyw przewodni obu zasłon. Diabeł tkwi w szczegółach: dodatkowo druga z nich jest poprzecznie rzadko prążkowana paskami oliwkowymi, ale jeszcze cieńszymi niż te pionowe. Poza tym zasłony udają fakturę lnu i byłam przekonana, że to len aż do chwili, kiedy żelazko mi się przylepiło.

Everything, in fact, was something else.

Po świętach wrócę do jednolicie białych w jakieś hafty czy inne dziurki-kwiatki w połowie wysokości i znowu będę się trzeba cieszyć pomieszczeniem o czterech ścianach bez okna i piątej z oknem pojawiającym się za dnia.

A tymczasem home sweet home.

(A może to Emciucha pazurem zdarła kratkę, kiedy je prasowałyśmy?)

Jednoaktówka w trzech aktach

Thursday, December 11th, 2008

Lid opisowy (allegro maestoso)

Trzy lampki wychodzą z ciemnych kątów mojego pokoju.

Szopen gra swój wielki koncert. Dźwięki bawią się w głuchy telefon za zasłoną cichego buczenia prądu w głośnikach.

Żółty kocyk udaje plamę słońca specjalnie dla kotów. A one — jak obwarzanki posypane ziarenkami snów. Jak makiem zasiał, tak cicho…

Romance (larghetto)

Romans szkoły z chrapaniem.
W zeszycie sprzed dziesięciu lat znalazłam niewielki odłamek moich ulubionych andrutów, takich cienkich, okrągłych. Wzruszyło mnie to. Kawałeczek jak hostia. (Eliade 1957).

Rondo (vivace)

Odrabiamy lekcje!

18:05 – 18:18

Monday, December 08th, 2008

October 20, 2008
Passing the trees and a soviet building in the Heart of Warsaw.

untitled-1e