<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blogi nastrój &#187; Dla osób z mgr</title>
	<atom:link href="http://ananke.moo.pl/blog/archives/category/word/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ananke.moo.pl/blog</link>
	<description>My private hive, my moments of beeing.</description>
	<lastBuildDate>Thu, 29 Jul 2010 09:30:49 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Do Lewicy i pani Olgi Tokarczuk</title>
		<link>http://ananke.moo.pl/blog/archives/3308</link>
		<comments>http://ananke.moo.pl/blog/archives/3308#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 19 Apr 2010 17:57:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ananke</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dla osób z mgr]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ananke.moo.pl/blog/?p=3308</guid>
		<description><![CDATA[Ciekawy tekst (dopiero dziś) znalazłam: Nie wińcie naszych romantyków&#8221; Tomasza Łubieńskiego.
Warto zwrócić uwagę na ostatni akapit: &#8220;Ale ci, którzy źle się czują w atmosferze pojednania, przebaczenia, mają dzięki wawelskiej decyzji na wiele lat zapewniony chleb kłótni, insynuacji i rozliczeń.&#8221;
&#8212;
Uważam, że głosy protestów w rodzaju tego, jaki urządziła pani Olga Tokarczuk, są dowodem niezrozumienia, na czym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ciekawy tekst (dopiero dziś) znalazłam: <em><a href="http://wyborcza.pl/1,76498,7780543,Nie_wincie_naszych_romantykow.html">Nie wińcie naszych romantyków&#8221;</a></em> Tomasza Łubieńskiego.</p>
<p>Warto zwrócić uwagę na ostatni akapit: &#8220;Ale ci, którzy źle się czują w atmosferze pojednania, przebaczenia, mają dzięki wawelskiej decyzji na wiele lat zapewniony chleb kłótni, insynuacji i rozliczeń.&#8221;</p>
<p>&#8212;</p>
<p>Uważam, że głosy protestów w rodzaju tego, jaki urządziła pani Olga Tokarczuk, są dowodem niezrozumienia, na czym polega polski &#8220;kult powstania&#8221;.</p>
<p>Nikt o zdrowych zmysłach nie chwali klęski polskich powstań: to nie z powodu przegranej Polak może być dumny z powstańczej historii swojego narodu.</p>
<p>Polak może (co nie znaczy, że ma taki obowiązek) być dumny z tego, że jego przodkowie nie chcieli żyć pod obcym butem, że nie chcieli się poddać bez walki, że przystępowali do obrony swoich ideałów (posiadania własnej państwowości) z nadzieją zwycięstwa.</p>
<p>Nie uwierzę nikomu, kto ma rzekomo historyczne dowody na to, że uczestnik powstania &#8211; czy to szary szeregowy, czy dowódca &#8211; walczył bez nadziei na zwycięstwo. (Nie twierdzę jednak, że wszyscy co do jednego mieli taką nadzieje). A co najważniejsze, że bez tej nadziei przystępował do walki. Wątpię, aby to było psychologicznie możliwe &#8211; zwłaszcza w tamtej kulturze, łącznie z ostatnim powstaniem, warszawskim.</p>
<p>Nie podzielam opinii notabli Polski KOMUNISTYCZNEJ, która chciała tę polską przeszłość wyśmiać i obnażyć jej rzekomy bezsens, rzekome odgórne skazanie na niepowodzenie.</p>
<p>Bunt nie jest bezsensowny. Jest wyrazem postawy mającej na celu obronę pewnych wartości &#8211; istotnych w danej kulturze dla danej społeczności. Niezgadzanie się z tymi wartościami nie ma sensu, jeśli się założy, że one należą do przeszłości. Można je uszanować. Szacunek oczywiście nie jest równoznaczny z nakazem szacunku (ponoć mamy pluralizm!), ale jeśli ktoś, jak pani Tokarczuk i wiele innych osób o jednoznacznie lewicowych poglądach, histerycznie manifestuje sprzeciw, to zaczynam się zastanawiać, kiedy wreszcie mentalnie wyjdzie z ławki szkolnej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ananke.moo.pl/blog/archives/3308/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cud mniemany</title>
		<link>http://ananke.moo.pl/blog/archives/3304</link>
		<comments>http://ananke.moo.pl/blog/archives/3304#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Apr 2010 13:55:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ananke</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dla osób z mgr]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ananke.moo.pl/blog/?p=3304</guid>
		<description><![CDATA[na malowniczym pagórku
nad rzeką
w południowo-środkowo
prawym
sektorze
wyrósł z krypty
wielki jak dąb
żywy pomnik
znak symbol alegoria metafora
kompleks zieleni drzewko szczęścia
skrzyknięto imprezę
wino kiełbaski bankiet
powitanie wiosny
topienie marzanny
wrzuć monetę
na znak pokoju
zimmer rooms
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>na malowniczym pagórku<br />
nad rzeką</p>
<p>w południowo-środkowo<br />
prawym</p>
<p>sektorze</p>
<p>wyrósł z krypty<br />
wielki jak dąb<br />
żywy pomnik</p>
<p>znak symbol alegoria metafora<br />
kompleks zieleni drzewko szczęścia</p>
<p>skrzyknięto imprezę<br />
wino kiełbaski bankiet</p>
<p>powitanie wiosny<br />
topienie marzanny</p>
<p>wrzuć monetę<br />
na znak pokoju</p>
<p>zimmer rooms</p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ananke.moo.pl/blog/archives/3304/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8220;Nic nie zdarza się przypadkiem&#8221;</title>
		<link>http://ananke.moo.pl/blog/archives/3165</link>
		<comments>http://ananke.moo.pl/blog/archives/3165#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Apr 2010 09:09:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ananke</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dla osób z mgr]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ananke.moo.pl/blog/?p=3165</guid>
		<description><![CDATA[Autor: Terzani Tiziano. Wczoraj kupiłam. 
Gdzie rodzą się koszmary? 
Co będzie za kolejnych 9 lat? 
:(
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Autor: Terzani Tiziano. Wczoraj kupiłam. </p>
<p>Gdzie rodzą się koszmary? </p>
<p>Co będzie za kolejnych 9 lat? </p>
<p>:(</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ananke.moo.pl/blog/archives/3165/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Photography&#8212;another drug.</title>
		<link>http://ananke.moo.pl/blog/archives/3135</link>
		<comments>http://ananke.moo.pl/blog/archives/3135#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Mar 2010 23:53:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ananke</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dla osób z mgr]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ananke.moo.pl/blog/?p=3135</guid>
		<description><![CDATA[I&#8217;m watching Beyond Borders*.
I can&#8217;t watch it and yet I must.
I feel photography&#8212;I mean taking pictures, is another drug that keeps me away from real life. Keeps me away from my anxiety and fear. Some time ago I thought only images of people are worth to take. The kind of photography that is tough for [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>I&#8217;m watching Beyond Borders*.<br />
I can&#8217;t watch it and yet I must.</p>
<p>I feel photography&#8212;I mean taking pictures, is another drug that keeps me away from real life. Keeps me away from my anxiety and fear. Some time ago I thought only images of people are worth to take. The kind of photography that is tough for me. I tried it many times and I always felt I&#8217;m such an arrogant child&#8212;wanting to take one&#8217;s particular state of mind with me. Then leaving the human being behind. I felt like a collector of butterflies (and I was one long time ago)&#8212;I have them all and they can&#8217;t escape! They are still&#8212;but thanks to my skills they look alive. Beautifully frozen in a perfect high quality wooden frame. Mine! I made this! I!</p>
<p>Real life is not a perfect frame. </p>
<p>The world is not the word &#8216;I&#8217;.</p>
<p>Hunting for a picture is an act of desperation: I try to make my life meaningful. Did you notice? MY life. How I got to this point&#8212;to this egocentric lie?</p>
<p>I fear that maybe even photojournalism and social documentary photography is a vanity production for the creator and a cheap thrill for the appreciator: &#8220;What a balance of lights and shadows! What an outstanding composition! Such a powerful story! Poor men!&#8221;. And then a burgher goes to his cosy apartment. At first he feels agitated. Then he&#8217;s content. What an interesting exhibition it was. </p>
<p>Yes&#8212;even photojournalism and social documentary photography&#8212;they are both hypocritical unless they force you to ACT against or for something. Not to EMULATE a photographer.</p>
<p>Camera is a wall. It&#8217;s a curtain. It&#8217;s a weapon for the weak.</p>
<p>Then what is real life? It&#8217;s people. Real ones&#8212;not their IMAGOS.</p>
<p>Did you know the words &#8216;touch&#8217; and &#8216;love&#8217; have the same parent?</p>
<p>*Is it really impossible to make a serious film on a serious problem and not serving it as another Gone With The Wind? Did it really have to be such a shitty easy-swallow? I bet those who liked the film for its love theme are not interested at all in the subject of war refugees and didn&#8217;t even notice anything but hugs and kisses until the ending credits. The idea of smuggling any serious problem in a love affair cookie is fake! Also, it&#8217;s a shame how naive I am: when I saw that vulture waiting for the child&#8217;s death&#8212;I thought it will be a strong film&#8230; I should have remembered the list of dauby tricks.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ananke.moo.pl/blog/archives/3135/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Flora pudełkowa 14 Pięć czerwonych</title>
		<link>http://ananke.moo.pl/blog/archives/2681</link>
		<comments>http://ananke.moo.pl/blog/archives/2681#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 10 Aug 2009 00:26:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ananke</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dla osób z mgr]]></category>
		<category><![CDATA[Flora pudelkova]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ananke.moo.pl/blog/?p=2681</guid>
		<description><![CDATA[Uwielbiam maki, bo ich płatki &#8212; choć kolorem krzykliwie wyróżnione wśród łanów trawy, chwastów albo zbóż &#8212; wymykają się opisowi dłoni tak dalece, że faktura powierzchni znika jak rysunek ze skrzydła motyla, zmysłowi dotyku nie dając szansy rozpoznania. Na skórze zaś pozostaje czerwony ślad małej zbrodni. Wydaje się, że gdyby nie kolor, mak byłby zauważalny [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Uwielbiam maki, bo ich płatki &#8212; choć kolorem krzykliwie wyróżnione wśród łanów trawy, chwastów albo zbóż &#8212; wymykają się opisowi dłoni tak dalece, że faktura powierzchni znika jak rysunek ze skrzydła motyla, zmysłowi dotyku nie dając szansy rozpoznania. Na skórze zaś pozostaje czerwony ślad małej zbrodni. Wydaje się, że gdyby nie kolor, mak byłby zauważalny tylko dzięki podmuchom wiatru &#8212; na pewo szeleściłby jak bibuła albo łopotałby jak żagiel. Łodyga makowa wiotka i giętka, a pod palcami prawie kłująca, rosochata &#8212; zdaje się stworzona z przeciwieństw. Zachwycający delikatnością kwiat wyrasta gdziekolwiek i wszystko jest mu obojętne. Niektórzy nazywają go rośliną ruderalną, bo chętnie rośnie tam, gdzie brzydko i brudno a człowiek niechętnie stawia stopę. Mak wydaje się dbać o swoje miejsce: samą tylko barwą, niby małe ognisko, tworzy ciepłą przestrzeń wokół siebie. Gdyby nie on &#8212; spojrzenie prześlizgiwałoby się po górach odpadów, żwiru i żelastwa, aby tylko nie dostrzec żadnych niemalowniczych ruin, żadnego braku, upadku ani śmierci krajobrazu. Gdybym miała piętnaście lat, pomyślałabym, że mak woła o pomoc dla takich miejsc, że chce, aby były widoczne, aby nie dało się o nich zapomnieć i przejść koło nich obojętnie. (<em>Vanitas</em>&#8230;) Ale nie mam piętnastu lat. Maki rosną na podłożach bogatych w azot, a więc na obfitości śmietnisk, gnojowisk i ścieków. Maki są intensywnie czerwone, aby w ultrafiolecie rzucać się w oczy owadom. Mam trzydzieści lat i wygląd maku służy mojej przyjemności.</p>
<p>Poniżej maki hodowlane, które na poczętku czerwca dostałam w prezencie w kwiaciarni. Żyły w wazonie jakieś pięć dni, co jest niezwykłe, bo miały zwiędnąć na drugi dzień. Trzymały się tak długo pewnie dlatego, że codziennie je podcinałam a wodę zmieniałam dwa razy dziennie. Piły mineralną. Piękne kwiaty, przepyszne i bujne. Wolę jednak maki polne. A na fotografii najbardziej lubię czarno-białe. Muszę się zastanowić, co to znaczy. Tutaj Państwu oszczędzę, dość grafomanii na dziś.</p>
<p>Procesowany jak zwykle raw, delikatne ostrzenie, do niektórych zdjęć dodana szczypta ziarna (noise), w kilku miejscach niewielki retusz. Zdjęcia zrobione 3 czerwca rano.</p>
<p><a href="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/img_13197.jpg"><img src="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/img_13197.jpg" alt="img_13197" title="img_13197" width="900" height="600" class="aligncenter size-full wp-image-2688" /></a></p>
<p><a href="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/img_13216.jpg"><img src="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/img_13216.jpg" alt="img_13216" title="img_13216" width="900" height="600" class="aligncenter size-full wp-image-2689" /></a></p>
<p><a href="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/img_13217.jpg"><img src="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/img_13217.jpg" alt="img_13217" title="img_13217" width="900" height="600" class="aligncenter size-full wp-image-2690" /></a></p>
<p><a href="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/img_13226.jpg"><img src="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/img_13226.jpg" alt="img_13226" title="img_13226" width="900" height="600" class="aligncenter size-full wp-image-2692" /></a></p>
<p><a href="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/img_13227.jpg"><img src="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/img_13227.jpg" alt="img_13227" title="img_13227" width="900" height="600" class="aligncenter size-full wp-image-2693" /></a></p>
<p><a href="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/img_13232.jpg"><img src="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/img_13232.jpg" alt="img_13232" title="img_13232" width="900" height="600" class="aligncenter size-full wp-image-2694" /></a></p>
<p><a href="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/img_13233.jpg"><img src="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/img_13233.jpg" alt="img_13233" title="img_13233" width="900" height="600" class="aligncenter size-full wp-image-2695" /></a></p>
<p><a href="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/img_13236.jpg"><img src="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/img_13236.jpg" alt="img_13236" title="img_13236" width="900" height="600" class="aligncenter size-full wp-image-2696" /></a></p>
<p><a href="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/img_13239.jpg"><img src="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/img_13239.jpg" alt="img_13239" title="img_13239" width="900" height="600" class="aligncenter size-full wp-image-2697" /></a></p>
<p>Słupek:</p>
<p><a href="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/img_13253.jpg"><img src="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/img_13253.jpg" alt="img_13253" title="img_13253" width="900" height="600" class="aligncenter size-full wp-image-2698" /></a></p>
<p>Pręciki i pyłek:</p>
<p><a href="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/img_13254.jpg"><img src="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/img_13254.jpg" alt="img_13254" title="img_13254" width="900" height="600" class="aligncenter size-full wp-image-2699" /></a></p>
<p><a href="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/img_13258.jpg"><img src="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/img_13258.jpg" alt="img_13258" title="img_13258" width="600" height="900" class="aligncenter size-full wp-image-2700" /></a></p>
<p><a href="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/img_13273.jpg"><img src="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/img_13273.jpg" alt="img_13273" title="img_13273" width="900" height="600" class="aligncenter size-full wp-image-2701" /></a></p>
<p>No dobrze, zadość uczynię barwom (załóżmy, że kolory są naturalne):</p>
<p><a href="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/img_13217k.jpg"><img src="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/08/img_13217k.jpg" alt="img_13217k" title="img_13217k" width="550" height="525" class="aligncenter size-full wp-image-2691" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ananke.moo.pl/blog/archives/2681/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Seler i jego żywy feler</title>
		<link>http://ananke.moo.pl/blog/archives/2654</link>
		<comments>http://ananke.moo.pl/blog/archives/2654#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 06 Aug 2009 17:20:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ananke</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dla osób z mgr]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ananke.moo.pl/blog/?p=2654</guid>
		<description><![CDATA[Wszystko wskazuje na to, że Apium graveolens var. dulce właśnie kupiony przeze mnie w tesko jest jadalny, ba! nawet biologicznie żywy: znalazłam w nim żywą, tłustą, szarą, gąsięnnicę* z czarnym łbem (a mówią, że realizm to cecha narracji męskiej!) oraz żywą (część segmentowana jak najbardziej ruchoma, cóż to za widok) poczwarkę w wełnistym kokonie. Nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wszystko wskazuje na to, że <em>Apium graveolens var. dulce</em> właśnie kupiony przeze mnie w tesko jest jadalny, ba! nawet biologicznie żywy: znalazłam w nim żywą, tłustą, szarą, gąsięnnicę* z czarnym łbem (a mówią, że realizm to cecha narracji męskiej!) oraz żywą (część segmentowana jak najbardziej ruchoma, cóż to za widok) poczwarkę w wełnistym kokonie. Nie będzie jednak okazji aby sprawdzić, czy ta zwierzyna była po prostu tak odporna na chemię i promieniowanie, czy może jutro byłoby inne, jak z Kafki albo Godzilli, trudno powiedzieć, co gorsze.</p>
<p>No, idę szkiełkiem łowić niebieskie migdały.</p>
<p>&#8211; &#8212; &#8211;</p>
<p>7 sierpnia rano. Ezruś medytuje nad czymś niedaleko ukrytego w szafce kosza na śmiecie. Mamle i ciapta. Głodny kotek? Zaraz damy jeść misiątku. Podchodzę, patrzę, a na placu zabaw owa gąsiennica. Wzięłam ją przez papier i łup kapciem do ziemi, dwa razy, aż dom w posadach zadrżał. No, tym razem już z kosza nie wylezie. Sprawdzam &#8212; żyje! </p>
<p>Wnioski: boję się wyciągać wnioski. Boję się jeść seler. A gąsiennicę wyrzuciłam za okno. Może nie wróci.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ananke.moo.pl/blog/archives/2654/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Flip &amp; Flap, twist and shout</title>
		<link>http://ananke.moo.pl/blog/archives/2249</link>
		<comments>http://ananke.moo.pl/blog/archives/2249#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 May 2009 18:10:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ananke</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dla osób z mgr]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ananke.moo.pl/blog/?p=2249</guid>
		<description><![CDATA[1. Kociuś okazał się ziołożercą. Oprócz młodych traw lubi ogórki bez skórki, sałatę maślaną, liście kalafiora, mięty i pietruszki, kiełki pszenicy, lucerny, rzodkiewki, brokułów, słonecznika i fasoli mung. No i paprotkę o mięsistych pachnących liściach. Szarotka zieleniny nie jada, no bo co ona, przecież nie królik. Woli miód i sok świeżego pomidora albo pomarańczy (w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>1. Kociuś okazał się ziołożercą. Oprócz młodych traw lubi ogórki bez skórki, sałatę maślaną, liście kalafiora, mięty i pietruszki, kiełki pszenicy, lucerny, rzodkiewki, brokułów, słonecznika i fasoli mung. No i paprotkę o mięsistych pachnących liściach. Szarotka zieleniny nie jada, no bo co ona, przecież nie królik. Woli miód i sok świeżego pomidora albo pomarańczy (w ilościach homeopatycznych), a do tego kocie mleko &#8212; im więcej, tym lepiej.</p>
<p>2. Zdaliśmy egzaminy!</p>
<p>3. W piątek piętnastego po dwudziestej pierwszej ananke zagrała swoją pierwszą rolę komediową. Przydepnęła sobie za długie spodnie dresowe i spadła z krzesła odwłokiem na drewiany (buk!) brzeg łóżka. Na szczęście Kocura ani liścia paprotki z rąk nie wypuściła. Pan ortopeda, uważnie oglądając fotę rtg, nie stwierdził pęknięć kości ogonowej, ani &#8212; co najważniejsze &#8212; wyższych partii kręgosłupa, ale wiadomo, że kość ogonowa jest mała. Tak mała, że jej na rzeczonym zdjęciu nie ma. To, w rzeczy samej, szczegół.</p>
<p>4. Umiejętność obsługi młota pneumatycznego bez ochraniaczy na uszy od ósmej do czternastej bez przerwy może wynikać z jakichś zmian przystosowawczych organizmu do warunków pracy. Być może powstaje na naszych oczach nowa gałąź naczelnych.</p>
<p>5. <em>Less Than One</em> &#8212; dawno nie czytałam lepszych esejów.</p>
<p>6. Kuchnia Pięciu Przemian to niezwykły tuning ciała i umysłu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ananke.moo.pl/blog/archives/2249/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prawa do koszyczka</title>
		<link>http://ananke.moo.pl/blog/archives/2187</link>
		<comments>http://ananke.moo.pl/blog/archives/2187#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 11 Apr 2009 22:54:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ananke</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dla głupich]]></category>
		<category><![CDATA[Dla osób z mgr]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ananke.moo.pl/blog/?p=2187</guid>
		<description><![CDATA[Tak, dziś obrazek z kopyrajtem! A co, czasem trzeba się pokazać! Obrazek jak prosto z kiosku ruchu, nieprawdaż?
Tak czy inaczej jestem dumna ze swojej tegorocznej twórczości wielkanocnej (szczególnie tej w lodówce). 
Koszyczek niewielki, jak ten, z którego wyrosłam. Serwetki dwie, dolna i górna (nie załączona na obrazku), obie bawełniane z jakimś skromnym haftem, obie odrobinę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tak, dziś obrazek z kopyrajtem! A co, czasem trzeba się pokazać! Obrazek jak prosto z kiosku ruchu, nieprawdaż?</p>
<p>Tak czy inaczej jestem dumna ze swojej tegorocznej twórczości wielkanocnej (szczególnie tej w lodówce). </p>
<p>Koszyczek niewielki, jak ten, z którego wyrosłam. Serwetki dwie, dolna i górna (nie załączona na obrazku), obie bawełniane z jakimś skromnym haftem, obie odrobinę wystrzępione na brzegach, ale to nic, bo to są serwetki od Rokusia. A mam, mam takie wytworne gipiurowe, ale tak sobie myślę pod prąd, że to nie w serwetkach ani wstążkach tkwi piękno wielkanocnego święconego (sorry bardzo, ale <em>święconka</em> mi nie wchodzi, <em>rozumiecie</em> państwo!). Dlatego w skład naszego tegorocznego teamu koszyczkowego weszły następujące osobistości (od lewej, zgodnie z kukułką): chleb mieszany pytlowy, biała kiełbasa, czerwona rzodkiewka, żółty kurczaczek, dwa jajka z chowu klatkowego, oba z pieczątkami, jedno gładkie a drugie piegowate, biały baranek, ciasteczko amaretto, rurka z wanilią, porcelanowa biało-granatowo-złota na lwich nóżkach filiżanka z XIX wieku od Babci (spodeczek odpoczywa w kuchni) wypełniona pyszną fleur de sel przystrojoną listkami rozmarynu i gałązką ultrasłodkich winogron. Roślinność zielona w tym roku, przyznaję, nie popisała się, bo tylko barwinek; tęsknimy za żonkilem albo forsycją, które gościły w poprzednich latach. Ale cóż, nie można mieć, jak to mówią, wszystkiego; mamy za to vintage-filiżankę i piegowate-jajko. Śniadanie na trawie au service de la France!</p>
<p><a href="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/04/img_12997.jpg"><img src="http://ananke.moo.pl/blog/wp-content/uploads/2009/04/img_12997.jpg" alt="" title="" width="900" height="600" class="aligncenter size-full wp-image-2188" /></a></p>
<p>Lewa do miseczki: idziemy karmić miałczący przychówek!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ananke.moo.pl/blog/archives/2187/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kot multimedialny</title>
		<link>http://ananke.moo.pl/blog/archives/1715</link>
		<comments>http://ananke.moo.pl/blog/archives/1715#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 04 Jan 2009 18:37:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ananke</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dla osób z mgr]]></category>
		<category><![CDATA[Kotnik neofity]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ananke.moo.pl/blog/?p=1715</guid>
		<description><![CDATA[Radość z posiadania kota nie kończy się na mówieniu do kota. Nawet jeśli ten kot to dwa koty. Nawet jeśli oba odpowiadają ci w kocim języku i wszyscy razem możecie sobie pomiałczeć w ramach wstępu do zabawy, jedzenia albo pieszczenia.
Weźmy taką sytuację: zamierzam zrobić sobie na kolację kaszę gryczaną z kefirem. Zaczynam od wybrania przypraw, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Radość z posiadania kota nie kończy się na mówieniu do kota. Nawet jeśli ten kot to dwa koty. Nawet jeśli oba odpowiadają ci w kocim języku i wszyscy razem możecie sobie pomiałczeć w ramach wstępu do zabawy, jedzenia albo pieszczenia.</p>
<p>Weźmy taką sytuację: zamierzam zrobić sobie na kolację kaszę gryczaną z kefirem. Zaczynam od wybrania przypraw, z jakimi będzie się ta kasza gotować. W wyborze pomagają mi wyspecjalizowani doradcy: Tygrys, Ezra i Emcia.</p>
<p>Każdą przyprawę podaję najpierw Ezrowemu, który jest w kwestii zapachów niezwykle wybredny (odwrotnie niż w przypadku jedzenia). Ezra albo zapach akceptuje i przechodzi do konsumpcji, albo odrzuca, teatralnie przy tym pokazując ząbki a <em>wąsy kładąc po sobie</em>. Potem niucha Emcia, kotka łasa na wszelkie wonie, w które wczytuje się długo i dokładnie, intensywnie ruszając noskiem (jedzeniowo jest bardzo wybrednym drapieżnikiem). Nie zauważyłam przy tym, aby kiedykolwiek smakowały zapach przypraw organem Jacobsona. Wydaje mi się, że używają go do zapachów niesprecyzowanych i mniej intensywnych (przynajmniej dla ludzkiego nosa). Na końcu przyprawę testuje smakowo Tygrys, potem ja, i wymieniamy się spostrzeżeniami, a Tygrys sprawdza co ciekawszą przyprawę w Internecie, kiedy ja wrzucam ziółka na wrzątek.</p>
<p>Dziś degustowaliśmy kardamon, szafran i kolendrę. Ezra skrzywił się przy kardamonie, zjadł kilka pręcików szafranu i pobawił się chwilę kulkami kolendry. Emcia inhalowała kardamon, szafran i kulkę kolendry. Tygrysowi najbardziej smakował szafran, kardamon i kolendra na drugim miejscu ex aequo. Mnie smakował szafran i kardamon, kolendry nie próbowałam. Kasza wyszła z szafranem i ziołami prowansalskimi ;-)</p>
<p>Dowiedzieliśmy się, że szafran to pręciki krokusów, że nazwa tej przyprawy pochodzi od arabskiej nazwy koloru żółtego i że historia jej używania sięga 3 tysięcy lat. Wcześniej mieliśmy tylko jakieś tam blade pojęcie o szafranie jako drogiej przyprawie i barwniku, ale nie wiedzieliśmy, że rocznie produkuje się tylko 300 ton szafranu i że ten luksus świat zawdzięcza Iranowi. Dla porównania, pieprzu mamy co roku 300 000 ton, głównie z Wietnamu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ananke.moo.pl/blog/archives/1715/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Paski za kratkami</title>
		<link>http://ananke.moo.pl/blog/archives/1599</link>
		<comments>http://ananke.moo.pl/blog/archives/1599#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 16 Dec 2008 00:18:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ananke</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dla osób z mgr]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ananke.moo.pl/blog/?p=1599</guid>
		<description><![CDATA[Powiesiłam zasłony ponad trzy godziny temu, ale dopiero przed godziną zauważyłam, że jedna jest w pasy, a druga w kratę. Najlepsze jest to, że znamy się z obiema jak łyse konie (a raczej ślepe kobyły). Jeszcze lepsze jest to, że tą rewelacją wzorystyczną zaskoczyłam esemesowo moją mamę, która je kupowała w naszym ulubionym lumpeksie.
Laurka należy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Powiesiłam zasłony ponad trzy godziny temu, ale dopiero przed godziną zauważyłam, że jedna jest w pasy, a druga w kratę. Najlepsze jest to, że znamy się z obiema jak łyse konie (a raczej ślepe kobyły). Jeszcze lepsze jest to, że tą rewelacją <em>wzorystyczną</em> zaskoczyłam esemesowo moją mamę, która je kupowała w naszym ulubionym lumpeksie.</p>
<p>Laurka należy się mojemu supłowi neuronowemu, który dawno temu zauważył różnicę, bo kiedy prosiłam przez telefon o przesłanie mi tych zasłon, nie byłam pewna ich wzoru. Obie są w pastelowych kolorach. Nie takich soczyście świeżych, ale przydymionych, ołowiowych. I na obu wzdłuż biegną grube pasy: złamanej bieli a może écru, spranego błękitu pruskiego i spłowiałego błękitu królewskiego, który właściwie mógłby udawać drugą młodość popielatego gołębia &#8212; przetykane cieniutkimi paskami oliwkowego khaki i zwiędniętej marchewki. Te szaro-niebiesko-białe tworzą motyw przewodni obu zasłon. Diabeł tkwi w szczegółach: dodatkowo druga z nich jest poprzecznie rzadko prążkowana paskami oliwkowymi, ale jeszcze cieńszymi niż te pionowe. Poza tym zasłony udają fakturę lnu i byłam przekonana, że to len aż do chwili, kiedy żelazko mi się przylepiło.</p>
<p><em>Everything, in fact, was something else.</em></p>
<p>Po świętach wrócę do jednolicie białych w jakieś hafty czy inne dziurki-kwiatki w połowie wysokości i znowu będę się <span style="color: #c0c0c0;">trzeba</span> cieszyć pomieszczeniem o czterech ścianach bez okna i piątej z oknem pojawiającym się za dnia. </p>
<p>A tymczasem home sweet home.</p>
<p>(A może to Emciucha pazurem zdarła kratkę, kiedy je prasowałyśmy?)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ananke.moo.pl/blog/archives/1599/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
