Archive for the Category 'Flora pudelkova'

Highly seasoned

Thursday, January 28th, 2010

Evening of August 25, 2009 — wrestling with a new lens in the botanic garden.

IMG_14552

IMG_14553

IMG_14555

IMG_14560

IMG_14563

IMG_14564

IMG_14565

IMG_14566

IMG_14567

IMG_14569

IMG_14570

IMG_14573

IMG_14574

IMG_14575

IMG_14577

IMG_14579

IMG_14580

IMG_14582

IMG_14586

IMG_14590

IMG_14593

IMG_14594

IMG_14595

IMG_14596

IMG_14597

IMG_14600

IMG_14601

IMG_14606

Grudniowy numer Majówki

Tuesday, December 15th, 2009

Nie wrzuciłam tu nic od października, a niby miał być powrót. No cóż, blogi nastrój jak pogoda — raz jest, a raz nie ma.

Jest śnieg — jest poślizg.

28 maja:

IMG_13190

20 czerwca:

IMG_13360

IMG_13367

IMG_13374

IMG_13380

27 czerwca:

IMG_13468

IMG_13469

IMG_13470

IMG_13480

IMG_13483

IMG_13491

IMG_13492

IMG_13493

IMG_13494

IMG_13495

IMG_13501

IMG_13502

IMG_13504

IMG_13505

IMG_13506

IMG_13507

IMG_13509

List opadł ciężarem pocztówek II + Flora pudełkowa 11

Tuesday, October 13th, 2009

No, tego to chyba jeszcze nie było! ;-)

img_6285

img_6290

img_6291

img_6292

img_6293

6293_luty08

img_6296

img_6297

img_6298

img_6304

img_6305

img_6306

img_6307

img_6309

img_6312

img_6320

img_6339

img_6342

Część pierwsza tu.

17 listopada 2006

Flora pudełkowa 14 Pięć czerwonych

Monday, August 10th, 2009

Uwielbiam maki, bo ich płatki — choć kolorem krzykliwie wyróżnione wśród łanów trawy, chwastów albo zbóż — wymykają się opisowi dłoni tak dalece, że faktura powierzchni znika jak rysunek ze skrzydła motyla, zmysłowi dotyku nie dając szansy rozpoznania. Na skórze zaś pozostaje czerwony ślad małej zbrodni. Wydaje się, że gdyby nie kolor, mak byłby zauważalny tylko dzięki podmuchom wiatru — na pewo szeleściłby jak bibuła albo łopotałby jak żagiel. Łodyga makowa wiotka i giętka, a pod palcami prawie kłująca, rosochata — zdaje się stworzona z przeciwieństw. Zachwycający delikatnością kwiat wyrasta gdziekolwiek i wszystko jest mu obojętne. Niektórzy nazywają go rośliną ruderalną, bo chętnie rośnie tam, gdzie brzydko i brudno a człowiek niechętnie stawia stopę. Mak wydaje się dbać o swoje miejsce: samą tylko barwą, niby małe ognisko, tworzy ciepłą przestrzeń wokół siebie. Gdyby nie on — spojrzenie prześlizgiwałoby się po górach odpadów, żwiru i żelastwa, aby tylko nie dostrzec żadnych niemalowniczych ruin, żadnego braku, upadku ani śmierci krajobrazu. Gdybym miała piętnaście lat, pomyślałabym, że mak woła o pomoc dla takich miejsc, że chce, aby były widoczne, aby nie dało się o nich zapomnieć i przejść koło nich obojętnie. (Vanitas…) Ale nie mam piętnastu lat. Maki rosną na podłożach bogatych w azot, a więc na obfitości śmietnisk, gnojowisk i ścieków. Maki są intensywnie czerwone, aby w ultrafiolecie rzucać się w oczy owadom. Mam trzydzieści lat i wygląd maku służy mojej przyjemności.

Poniżej maki hodowlane, które na poczętku czerwca dostałam w prezencie w kwiaciarni. Żyły w wazonie jakieś pięć dni, co jest niezwykłe, bo miały zwiędnąć na drugi dzień. Trzymały się tak długo pewnie dlatego, że codziennie je podcinałam a wodę zmieniałam dwa razy dziennie. Piły mineralną. Piękne kwiaty, przepyszne i bujne. Wolę jednak maki polne. A na fotografii najbardziej lubię czarno-białe. Muszę się zastanowić, co to znaczy. Tutaj Państwu oszczędzę, dość grafomanii na dziś.

Procesowany jak zwykle raw, delikatne ostrzenie, do niektórych zdjęć dodana szczypta ziarna (noise), w kilku miejscach niewielki retusz. Zdjęcia zrobione 3 czerwca rano.

img_13197

img_13216

img_13217

img_13226

img_13227

img_13232

img_13233

img_13236

img_13239

Słupek:

img_13253

Pręciki i pyłek:

img_13254

img_13258

img_13273

No dobrze, zadość uczynię barwom (załóżmy, że kolory są naturalne):

img_13217k

Flora pudełkowa 13 Farbki wodne

Thursday, August 06th, 2009

img_14317

img_14326

img_14327

img_14330

img_14332

img_14334

img_14335

img_14337

img_14338

img_14341

img_14344

img_14349

img_14351

img_14352

img_14354

img_14358

Fajnie było położyć kroplę wody na skórkę cebuli, nogę komara albo pyłek. Robienie takich zdjęć przypomina mi tamte czasy. I chociaż wymiar jest inny, to radocha podobna.

Dziś może mniejsza, bo chmura komarów spieszyła się do poczęstunku, jakby miało nie wystarczyć dla wszystkich.

Warszawa, 6 sierpnia 2009, między 8 a 9 wieczorem.