Monday, 10 August 2009

Flora pudełkowa 14 Pięć czerwonych

Uwielbiam maki, bo ich płatki — choć kolorem krzykliwie wyróżnione wśród łanów trawy, chwastów albo zbóż — wymykają się opisowi dłoni tak dalece, że faktura powierzchni znika jak rysunek ze skrzydła motyla, zmysłowi dotyku nie dając szansy rozpoznania. Na skórze zaś pozostaje czerwony ślad małej zbrodni. Wydaje się, że gdyby nie kolor, mak byłby zauważalny tylko dzięki podmuchom wiatru — na pewo szeleściłby jak bibuła albo łopotałby jak żagiel. Łodyga makowa wiotka i giętka, a pod palcami prawie kłująca, rosochata — zdaje się stworzona z przeciwieństw. Zachwycający delikatnością kwiat wyrasta gdziekolwiek i wszystko jest mu obojętne. Niektórzy nazywają go rośliną ruderalną, bo chętnie rośnie tam, gdzie brzydko i brudno a człowiek niechętnie stawia stopę. Mak wydaje się dbać o swoje miejsce: samą tylko barwą, niby małe ognisko, tworzy ciepłą przestrzeń wokół siebie. Gdyby nie on — spojrzenie prześlizgiwałoby się po górach odpadów, żwiru i żelastwa, aby tylko nie dostrzec żadnych niemalowniczych ruin, żadnego braku, upadku ani śmierci krajobrazu. Gdybym miała piętnaście lat, pomyślałabym, że mak woła o pomoc dla takich miejsc, że chce, aby były widoczne, aby nie dało się o nich zapomnieć i przejść koło nich obojętnie. (Vanitas…) Ale nie mam piętnastu lat. Maki rosną na podłożach bogatych w azot, a więc między innymi na obfitości śmietnisk, gnojowisk i ścieków (przynajmniej te polskie). Maki są intensywnie czerwone dla owadów. Mam trzydzieści lat i wygląd maku służy mojej przyjemności.

Poniżej maki hodowlane, które na poczętku czerwca dostałam w prezencie w kwiaciarni. Żyły w wazonie jakieś pięć dni, co jest niezwykłe, bo miały zwiędnąć na drugi dzień. Trzymały się tak długo pewnie dlatego, że codziennie je podcinałam a wodę zmieniałam dwa razy dziennie. Piły mineralną. Piękne kwiaty, przepyszne i bujne. Wolę jednak maki polne. A na fotografii najbardziej lubię czarno-białe. Muszę się zastanowić, co to znaczy. Tutaj Państwu oszczędzę, dość grafomanii na dziś.

Procesowany jak zwykle raw, delikatne ostrzenie, do niektórych zdjęć dodana szczypta ziarna (noise), w kilku miejscach niewielki retusz. Zdjęcia zrobione 3 czerwca rano.

img_13197

img_13216

img_13217

img_13226

img_13227

img_13232

img_13233

img_13236

img_13239

Słupek:

img_13253

Pręciki i pyłek:

img_13254

img_13258

img_13273

No dobrze, zadość uczynię barwom (załóżmy, że kolory są naturalne):

img_13217k

Thursday, 6 August 2009

Flora pudełkowa 13 Farbki wodne

Fajnie było położyć kroplę wody na skórkę cebuli, nogę komara albo pyłek, i przyjrzeć się temu z bardzo bliska. Albo oglądać stonogi i dżdżownice pod zbutwiałymi liśćmi, i ślimaki — po deszczu. Siedzieć w trawie i słuchać życia niewidzialnego dla innych.

Robienie zdjęć przypomina mi tamte czasy. I chociaż wymiar jest inny, to radość podobna.

(Dziś może mniejsza, bo chmura komarów spieszyła się do poczęstunku, jakby miało nie wystarczyć dla wszystkich.)

Warszawa, 6 sierpnia 2009, między 8 a 9 wieczorem.

img_14317

img_14326

img_14327

img_14330

img_14332

img_14334

img_14335

img_14337

img_14338

img_14341

img_14344

img_14349

img_14351

img_14352

img_14354

img_14358

 

Sunday, 21 June 2009

Flora pudełkowa 12 Lattesień

O proszę, jaka ze mnie poetka lingwistyczka. Dzień, nie tak dawno dzisiejszy, wyjątkowo spędziłam jednak nie na wymyślaniu poematów, a na pstrykaniu fotek.

Ponieważ beznadziejna pogoda oznacza dobre światło (niestety tylko do fotografii), pomyślałam sobie: „Zabawię się!” i wrzuciłam do kawowej* poduchy kilka jesiennych jabłek, dodałam szczyptę letniej piwonii — et voilà!

*Moja ulubiona to nie latte, tylko mocha z bitą śmietaną na wierzchu.

Jabłuszko au naturel, aksamitnie omszone:

img_13383

Tu po wypolerowaniu i zroszeniu:

img_13385

Właściwie po co ten spodeczek?

img_13386

Bita śmietana zjedzona:

img_13389

Całkiem niechcący modelka upuściła listek:

img_13390

Dziewczyny zbiegły się, aby ją zasłonić. Jedna miała listek zapasowy, więc zastąpiła koleżankę:

img_13396

Wreszcie wspomniana szczypta latta:

img_13412_da

Po wyjściu ze „studia” poszliśmy z T. liczyć maki na polach:

21062009102

C’est fini. (To jakaś maniera? Przejdzie mi, proszę o cierpliwość.)

Friday, 19 June 2009

A Whiter Shade Of Pale

Skrawek moich zanim-ugrzęznę-w-kuchni zmagań z dziesięcioma piwoniami, jakie sobie kupiłam w deszczu.

Piwonie występują w chłodniejszych rejonach Azji, południowej Europy i zachodniej części Ameryki Północnej. A mnie się ciągle zdaje, że kwiaty żyją tylko w cieple.

img_13289

W starożytności uważana była za roślinę boską, która mogła oddalić złe duchy i uchronić przed nocnymi koszmarami.

Dobranoc.