Wednesday, 1 June 2011

Stylowo i ze smakiem

Jeśli w studiu masz tylko aparat i papier w różnej postaci, a koty jeszcze nie rozbiły jednego i nie rozszarpały drugiego, najprostszą metodą oświecenia w kolorze jest użycie jednego i drugiego ku chwale fotografii:

Poniżej dowód: białe kartki dają białe światło!

Jeśli zgłodniejesz po takiej wyczerpującej sesji fotograficznej (albo po udowadnianiu!) — zrób sobie smófisa! Banan, truskawki, trochę cukru (fer trejd!), tłuściutkie mleko od miski kotu odjęte (też fer trejd — za te wszystkie godziny spędzane na głaskaniu coś Ci się wreszcie należy!), ekstrudowany orkisz i amarantus (ten drugi jako “bogate źródło białka” — już się boję spamu po uzyciu tutaj tych wszystkich słów — możesz też dać kotu do spróbowania: Ezrunio potwierdza jadalność).

A oto skuteczny sposób ekstrakcji końcówki, która jest oczywiście najlepsza, bo się kończy:

Skuteczny — oczywiście zakładając, że o 15:45 masz jeszcze nieposłane łóżko.

Wednesday, 8 December 2010

Jak myśleć

żeby nie wymyśleć. Strzeżcie się.

Jak sobie ktoś chce poczytać i popatrzeć na ostro, to zapraszam do klikania w obrazki.

A teraz tutorial!

Nie wiem, kolacjo-śniadanie może pójdę zjem jakieś, to się rozkręcę.
Tyle snów czeka
A tu PRL w głowie

2016. Słabiutko, droga koleżanko (zwłaszcza biały blok książki: został w centrum uwagi, a nie jest przecież tematem). I mogłaś doświetlić te mazidła. Maglite chociaż nie miałaś? Blendy? No nie miałaś. Głębia ostrości też kwiczy. (Kompozycję pomijam, bo nie widzę tu rzadnej). Ale w końcu w podobny sposób naucza większość nauczyciołków, nie wyrzucaj sobie tak brutalnie.