2013.08.29

Tulę moją ukochaną, przypominam sobie jej wczorajsze cierpienie u weterynarzy, i jej odwagę, łagodność i wielką cierpliwość. Mnie, człowiekowi w centrum świata, pycha dyktuje myśl: „Moja Emcia jest taka cudowna! Wszystkie wyjątkowe stworzenia ziemskie idą po śmierci na pewno w to samo miejsce.”.

(Poddaję się myślom romantycznym i rzewnym, gdy patrzę w oczy mojej ukochanej.)

Staram się otrząsnąć z emocji, dodaję więc w niby to naukowym stylu: „Energia tych ciał po ich śmierci zmierza na pewno w tym samym kierunku” – mając świadomość, że zmierza oraz kierunku są tylko próbą opisania nieopisywalnego i niedoświadczalnego.

Bunt małego heretyka (wywołany myślami czy emocjami – nie mam pewności; dawnymi czy obecnymi – też nie wiem) dyktuje myśl: „Jak to możliwe, żeby zwierzęta po śmierci nie szły do Raju?”

Ale właściwie pytanie brzmi: jak to możliwe, żeby nasza antropocentryczna hierarchia obowiązywała również po śmierci? Nie godzę się na to. Zostawiam ją tym, którzy nie mają innego pocieszenia. Tym, którzy harmonii szukają poza sobą. Wszystkim zagubionym i osamotnionym, którym brakuje poczucia ważności i wyjątkowości. Wszystkim, którzy boją się odejść do tego samego piachu, w którym zostaje dżdżownica, gdy nadejdzie jej kres.