Flora pudełkowa 12 Lattesień

O proszę, jaka ze mnie poetka lingwistyczka. Dzień, nie tak dawno dzisiejszy, wyjątkowo spędziłam jednak nie na wymyślaniu poematów, a na pstrykaniu fotek.

Ponieważ beznadziejna pogoda oznacza dobre światło (niestety tylko do fotografii), pomyślałam sobie: „Zabawię się!” i wrzuciłam do kawowej* poduchy kilka jesiennych jabłek, dodałam szczyptę letniej piwonii — et voilà!

*Moja ulubiona to nie latte, tylko mocha z bitą śmietaną na wierzchu.

Jabłuszko au naturel, aksamitnie omszone:

img_13383

Tu po wypolerowaniu i zroszeniu:

img_13385

Właściwie po co ten spodeczek?

img_13386

Bita śmietana zjedzona:

img_13389

Całkiem niechcący modelka upuściła listek:

img_13390

Dziewczyny zbiegły się, aby ją zasłonić. Jedna miała listek zapasowy, więc zastąpiła koleżankę:

img_13396

Wreszcie wspomniana szczypta latta:

img_13412_da

Po wyjściu ze „studia” poszliśmy z T. liczyć maki na polach:

21062009102

C’est fini. (To jakaś maniera? Przejdzie mi, proszę o cierpliwość.)