Łasy Napieszczotki
Kotatka przedstawia niuanse mimiki Ezrowej. Twarze to moje sekretne hobby. Zaczynamy! (Niezainteresowani mogą skończyć w tym miejscu).
Sytuacja: Tygrys wynosi folię po tofifi, szeleszcząc przykładnie.
Od lewej do prawej:
Ooo… To dla mnie???
Chyba nie… Ale cudownie tak się wsłuchać…
Popatrzę przyjaźnie, może dadzą mi ten szelest?
O! Tam! Oni znowu się głaszczą i to tak szeleści, ale tak inaczej!
Tak, bo należy tu wspomnieć o wielkim zainteresowaniu Ezrunia procesem głaskania wśród ludzi; pewnie dlatego, że sam jest niesłychanym pieszczochem i właściwie najchętniej cały czas byłby w centrum uwagi dotykowej. W ludzkim głaskaniu fascynuje go ten tajemniczy jakby szelest a jakby szuranie, prawdopodobnie także ruch. Wyjaśniliśmy Ezrowemu namacalnie, że ta czynność odpowiada temu, czego on doświadcza, kiedy jest przez nas głaskany i zrozumiał (a może wiedział to sam z siebie?), co widać po minach. I cały czas mruczał, patrząc na nas.
Tutaj właśnie zauważył tę dziwną czynność:
A tu odwróciłam jego uwagę, kiedy jego mina wyrażała najsłodszą słodycz ukontentowania:
Powrócił do relaksu:
Ta seria jest najlepsza.
Zauważa głaskanie:
Dostraja się, śledząc dłoń (łepek lekko przechylony):
Wyraz ukontentowania w przymrużonych ślepkach (tak, bardziej niż na poprzednim ujęciu):
I od początku, kolejny ruch dłonią z góry na dół (wyraz twarzy podobny do tego z momentu dostrajania):
I na koniec Emcia w ładnym świetle:









